Pomimo siarczystego mrozu, zgodnie z tradycją udało nam się spędzić przed świąteczny weekend na Babiej Górze. Okazja dla nas szczególna bo rocznica poznania (stąd świecka tradycja) a zarazem miesięcznica naszego ślubu. Wyjazd przybrał formę otwartą Zimowego Weekendu Górskiego czyli poza moja żona i jej mężem byli też cardioceras i Ijon oraz Jacek.
Było mroźno, śnieżnie z szczyptą słońca i odrobiną alkoholu
Wkrótce pełna relacja poparta większą ilością zdjęć.
Premiera w Grotesce zawsze wywołuje u mnie zaciekawienie – nie inaczej było tym razem, zwłaszcza iż to Scena dla Dorosłych a w głównych rolach występują Franciszek Muła jako Don Kichote oraz Włodzimierz Jasiński ? Sanczo Pansa.
Gra aktorów z miniaturowymi lalkami – świetnie animowanymi – pobudza wyobraźnie i przedstawia wydarzenia w różnych skalach z różnych perspektyw. Stół – główny element scenografii to metafora świata, na tym stole Alonso Quijano z Manczy poznawał z książek losy błędnych rycerzy. Po przyjęciu imienia Don Kichot z Manczy podróżując z swoim giermkiem Sancho Pansą, to ten stół jest sceną przygód jakie ich spotykają. Reżyser Bogdan Ciosek pobudza wyobraźnie pokazując książkę jako medium generujące fantastyczną rzeczywistość. To w regale z książkami podróżują bohaterowie, a leżąca na stole księga sama otwiera swoje karty, z których wyłania się wiatrak – postrzegany przez Don Kichota jako olbrzym.
Dla mnie jako uczestnika wirtualnych rzeczywistości, fotomontaży oraz renderingów 3D sama forma tego spektaklu stanowi trening dla wyobraźni, ale także przypomina o roli książki jako bramy do fantastycznego świata nie tylko widzianego na ekranie, ale tworzącego się w naszym umyśle i przez niego odczuwanego.
Trudno mi też nie odnieść tego przeplatania się wyobraźni z szaleństwem Don Kichota do współczesnych e-uzależnień. Dziś miejsce stołu z książkami zajmuje biurko z komputerem, i chyba jeszcze trudniej oddzielić przy nim fantazję od obłędu … chociaż by błędnych rycerzy World of Warcraf.
Serdecznie polecam, zwłaszcza z względu na świetną grę Franciszka Muły. Scena gdzie oparty na łokciach leży na stole tyłem do widowni, z głową odchyloną do tyłu i rozpuszczonymi włosami oświetlony górnym światłem – sprawia, że człowiek żałuje, iż nie ma aparatu pod ręką. Kapitalnie zagrał też tu Włodzimierz Jasiński, mimika oraz głos Sanczo Pansy – rewelacyjne.
Nie jest to co prawda danie główne, ale kapitalny dodatek do pieczonej w foli ryby lub duszonego kurczaka – zwykła ryba z takim puree i mamy gotowe świetne i oryginalne danie.
Zainspirowany puree groszkowym widzianym w TV przeszukałem sieć z zamiarem zrobienia takiego puree. Przepis na który trafiłem sprawdził się – może poza tym że była w nim informacja że odgrzewane puree smakuje równie dobrze – moim zdaniem odgrzewane nie ma już takiego aromatu jak świeżo ugotowane.
Składniki:
1 opakowanie mrożonego groszku (450 g)
1 mała główka czosnku lub pół dużej (można mniej można więcej jak kto lubi)
30 – 100g masła – wiadomo im więcej tym lepiej ![]()
2 – 4 łyżki śmietany (w ostateczności można dodać około 50 ml mleka zamiast śmietany ale to już nie to co z śmietaną)
Do garnka wlewamy mniej więcej 2 litry zimnej wody, solimy i wrzucamy NIE OBRANY opłukany czosnek – gotujemy przez około 10 min. Po tym czasie wyjmujemy czosnek z wody i obieramy z łupinek, obrany czosnek z powrotem wrzucamy do garnka z wodą. Wyciągamy z wody łupinki jeśli jakieś pozostały i dosypujemy do wody z czosnkiem zamrożony groszek, gotujemy to aż groszek będzie miękki. Ugotowany groszek odcedzamy, dodajemy masło i ubijamy ręcznie albo blenderem. Dodajemy śmietanę, doprawiamy pieprzem (polecam kolorowy) dokładnie mieszamy – gotowe.
Chyba najmniej pracochłonna przystawka, tania i szybka – a jak wynika z naszych obserwacji ciesząca się zainteresowaniem, prawdopodobnie z powodu jej sycącego charakteru. Jedyny wymóg to dobre jajka, najlepiej od bezstresowych kur
a nie jakieś jaja z fermy.
Składniki:
6-10 jajek
połówka dużego majonezu lub cały mały
kilka łyżek śmietany (2 do 8 według smaku)
Jajka gotujemy na twardo, obieramy, kroimy na pół (wzdłuż) i układamy w głębokim półmisku lub salaterce. Mieszamy majonez z śmietaną – można doprawić pieprzem, z sola trzeba uważać bo majonez jest słony, chyba że dajemy np. pół na pół majonez z śmietana to prawdopodobnie trzeba będzie dosolić. Spotkałem się z pomysłem dodawania chrzanu ale do mnie to nie przemawia. Wymieszanym majonezem z śmietaną zalewamy jajka, przybieramy szczypiorkiem lub plasterkami rzodkiewki.
Jajka możemy sobie ugotować i obrać kilka godzin wcześniej i trzymać w lodówce, przed podaniem w ciągu minuty mieszamy majonez z śmietaną, zalewamy i gotowe.
Choć od wystawy głównej „Etnodizajn Festiwal” minęło już sporo czasu, to leżący na biurku prospekt skłonił mnie do napisania kilku słów refleksji. Generalnie „Muzeum Etnograficzne” w Krakowie sprawia bardzo pozytywne wrażenie, pełna kultura, sympatyczny młody człowiek zachęca do robienia zdjęć ale prosi o nie używanie flesza. Jak dotądw Polsce spotykałem się z zakazem fotografowania – zupełnie inaczej niż w paryskich muzeach które mieliśmy okazje odwiedzić.
Etnodizajn – etno dizajn.
Etno kojarzy się z ludowością, z wsią której już niema.
Dizajn przywodzi na myśl modny wzór, ozdobną formę. Pochodzące z łac. designare: ‘wyznaczać’, ‘mianować’; wł. disegno: ‘rysunek’, ‘wzór’; fr.: désigner.
Zderzenie ludowości z nowoczesnością.
Stała wystawa Muzeum Etnograficznego – ETNO – robi bardzo dobre wrażenie – wzbogacone jej o prace współczesnych projektantów – daje świetny efekt. Współczesne projekty były z dobrym smakiem wtopione w eksponaty z przestrzeni minionych stu lat – dla pewności/jasności nowoczesne prace były oznaczone czerwonymi ixami na podłodze. Wystawy Etnodizajn polecić już nie mogę bo trwała do 22 października, ale zachęcam do zwiedzenia Muzeum Etnograficznego w Krakowie.





