W najbliższy piątek do kin wchodzi trzecia część Toy Story, wczoraj miałem przyjemność uczestniczyć w przedpremierowym pokazie wersji 3D w kinie IMAX. Mam do tej bajki tylko jedno zastrzeżenie – odrobinę za długa jak na kino dla małych dzieci – cała reszta jest moim zdaniem świetna.
W piątek 26 marca mieliśmy okazję uczestniczyć w u uroczystej premierze filmu ?Mistyfikacja? w reżyserii Jacka Koprowicza, która odbyła się w kinie Kijów. Mając w pamięci wystawę zdjęć „Witkacy. Psychoholizm” W Bunkrze Sztuki, nie mogliśmy zrozumieć co zdecydowało o obsadzeniu Jerzy Stuhr w roli Witkacego. Czytaj dalej »
Przed pójściem na wtorkową premierę „Alicji w Krainie Czarów” zapoznaliśmy się z słowami dystrybutora filmu mającymi zachęcić widzów do jego oglądnięcia:
„Kiedy Alicja była małą dziewczynką, pobiegła za Białym Królikiem, wpadła do jego nory i niespodziewanie znalazła się fantastycznym i nieco dziwacznym świecie, gdzie żyją bajkowe stwory, mówiące zwierzęta i śpiewające kwiaty, a mieszkańcy obchodzą nie-urodziny. Teraz Alicja ma już 19 lat i powraca do tej niezwykłej krainy, by ponownie spotkać dawnych znajomych. ” Czytaj dalej »
O filmie Avatar usłyszałem pierwszy raz na początku grudnia – podczas spotkania z Szkockim Przyjacielem. Chwilę później media już huczały o przełomie w kinematografii jakim ma być Avatar. Oczywiście takie deklaracje budzą kontr zachwyty i oczywiście zaraz po premierze posypały się głosy że to remake Pocahontas. Mimo wszystko na film zdecydowaliśmy się iść, wybraliśmy niedzielny poranek. Wyspani oraz wyposażeni w mufinki zasiedliśmy w fotelach, trwający 2 godziny i 40 minut film w ogóle mi się nie dłużył, były momenty które mnie wzruszały – a przecież płaczę tylko na Braveheart. Czytaj dalej »
„Parnassus” a tak naprawdę „Imaginarium of Doctor Parnassus” – bo „Parnassus, człowiek który oszukał diabła” zupełnie mi nie pasuje do tego obrazu. Idąc do kina na ten film wyobrażałem sobie, że będzie on w całości osadzony w fantastycznej scenerii – jak sugeruje zwiastun.
Nic bardziej mylnego, gro scen jest kręconych w lub obok cygańskiego wozu (wersja brytyjska – wielopiętrowa), osadzonego w ciemnej uliczce Londynu, „pod mostem” lub w postindustrialnych ruinach fabryki. Bramą do świata wyobraźni jest właśnie Imaginarium Parnassusa – fizycznie to lustro z dwóch kawałków foli, przez które się przechodzi, jednak aby wejść w świat iluzji konieczna jest medytacja Doktora Parnasusa. I tutaj kolejne zaskoczenie – bardzo pozytywne – wyimaginowany świat po tamtej stronie lustra jest teatralny, bajkowy, nie ma tu renderowanych drzew udających prawdziwe, zamiast tego las jest stworzony z teatralnych makiet drzew, pastelowa kraina gier, kraina biżuterii z ogromnymi szpilkami i błyskotkami kapitalnie oddające klimat i przywodzące mi na myśl Alicję w Krainie Czarów. Z kolei balon zszyty z twarzy Parnasusa jest kapitalnie wyrenderowany. Słowem, plastyczna baśniowość, ale z świetnie osadzonymi elementami renderingu – dopracowanymi do perfekcji.
Drugim wyobrażeniem związanym z tym filmem było przeświadczenie, że trzej aktorzy którzy po śmierci Heath Ledgera grali jego postać – Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrell – będą wystylizowani, i niejako w sposób teatralny grali rolę Tonego – bez przywiązywania wagi do twarzy aktora. Jakież było moje zdziwienie kiedy okazało się, iż owi trzej „zastępcy” odgrywają role Toniego w trzech metamorfozach w świecie iluzji – kapitalny zabieg. Nie wiem jak został z tego powodu obcięty lub zmieniony scenariusz, ale efekt jest spójny i niewymuszony – brawo.
Uwagę moją zwróciły też szerokie kąty użyte do kręcenia niektórych scen, dodatkowo kręcone z wysokości klatki piersiowej lub z biodra. Świetne perspektywy oddające koloryt trupy Parnassusa – cygańsko-teatralne, kolorowe łachmany, maski, rekwizyty.
Reżyser i scenarzysta Terry Gilliam przemyca pierwiastek Latającego Cyrku Monty Pythona – ogromna kamienna głowa Parnassusa, z której rozwija się długi język a z ust krzyczy policjant, latający balon zszyty z kilku twarzy Parnasusa, tańczący w spódnicach brodaci policjanci oraz Diabeł proponują Parnassusowi miętówkę – brakuje chyba tylko mielonki.
Ale pod lekkością tego iluzyjnego obrazu osadzonego w mokrym i ciemnym mieście kryje się cała masa prawd egzystencjalnych:
- Brak pewności co jest dobre a co złe – Tony w trzeciej odsłonie czeka na swój wybór – wie że nie będzie on klarony dobry lub zły, a jednak jego słabości wciągaja go na ścieżkę zła.
- Słabości – alkohol, hazard.
- Zachłanność, żądza – Parnassus obiecuje Diabłu swoje dziecko w zamian za młodośc pozwalającą zdobyć miłość kobiety.
- Wybory egzystencjalne – Parnasus przy drogowskazie główna droga lub kreta droga, szeroki plan pokazuje że obydwie po kilku metrach kończą się przepaścią.
Bardzo ciekawe – moim zdaniem – są przemycone elementy teologiczno- filozoficzne. „Gra” Diabła z Parnassusem rozpoczyna się w świątyni z mocnymi elementami starożytnego hinduizmu – słonie na skorupie żółwia. Jednak snuta w niej opowieść przypomina starobiblijną wiarę moc słowa. Bardzo ciekawy jest też obraz diabła – to nie podstępny potwór siłą lub fortelem nakłaniający do złego. To bardziej dżentelmen prowadzący grę – przeciwwaga dla dobra. Diabeł nie namawia do zła, nie szepcze do ucha żeby iść do motelu, on jedynie siedząc w nim zapala mały neonik „Wolne pokoje”. Jest bardziej katalizatorem ludzkich żądzy, a nie sprawcą zła. Jedyna postać która świadomie chcę być „zdzirą” i wybrać drogę zła – córka Parnassusa – nie cieszy Diabła, wręcz odwodzi ją od tego wyboru.
Polecam ten film, nie koniecznie w kinie, koniecznie na spokojnie i mam wrażenie, że to jeden z tych filmów do których się wraca po jakimś czasie i oglądając odkrywa na nowo. Polecam!
Na pokaz „Opowieść wigilijna 3D” w kinie IMAX szliśmy z mieszanymi uczuciami. Półtorej godzinna bajka w trzech wymiarach, dla dzieci powyżej 12 roku – może to wypaść różnie. Jednak skuszeni reklamami TV filmu zdecydowaliśmy się iść – nasze obawy na miejscu spotęgował widok dzieci które nie miały 12 lat – przed oczyma widok ich narzekania że film jest długi itp itd. A potem było już tylko … dobrze. Pierwsza scena, widok z lotu kamery nad dziewiętnastowiecznym Londynem, nad dachami oraz pomiędzy uliczkami – kapitalny efekt 3D. Film oglądało się bardzo przyjemnie, niesamowite wrażenie robiły twarze głównych bohaterów – ilość detali, mimika. Gorzej było z twarzami pozostałych bohaterów, sprawiały wrażenie sterowanych lalek, marionetek – martwe oczy to ich największy minus. Natomiast bardzo podobał mi się efekt starzenia się Ducha Świat. Umiejętnie stworzone wrażenie perspektywy niektórych scen nadaje filmowi smaczku. Generalnie uważam że warto jest ten film oglądnąć (w trójwymiarze), nie wszystkim technika Motion Capture przypadnie do gustu ale jako ciekawostkę warto zobaczyć.